26 lip 2015

Długie wakacje! :)

Bardzoo długo mnie tutaj nie było, trochę z nadmiaru obowiązków, trochę z własnego lenistwa. Najwyższa pora nadrobić zaległości. Ostatnio dużo się u mnie dzieje. Ciężkie miesiące spędzone na przygotowaniach do matury, a potem to już tylko stres związany z egzaminami. Teraz przede mną długie wakacje, a właściwie to już tylko połowa wakacji :/

Hmm na nudę nie mam co narzekać, w tym czasie zdążyłam trochę poszaleć, zostałam studentką (jak to poważnie brzmi :O), spędziłam fantastycznie czas z przyjaciółmi. Teraz druga połowa to czas ciężkiej pracy zarówno przy blogu (muszę tylko przezwyciężyć swoje lenistwo :)), jak i pracy nad sobą. Mam nadzieję, że przy odpowiedniej motywacji wszystko się uda!!

A jak Wam mijają wakacje? :)


Kilka dni w Sopocie skutecznie poprawiło mi humor i pomogło odpocząć po egzaminach.
I love Sopot <3








 Wrocław zachwyca swoim pięknem!



Najwyższa pora teraz popracować na sobą! Zamierzam poprawić nieco swoją formę i powrócić do regularnych ćwiczeń. Mam nadzieję, że mój upór (który nie zawsze ujawnia się w tych kwestiach co powinien :P), okaże się tym razem pomocny i przydatny :) Póki co podjęłam wyzwanie 30 dni bez słodyczy (przyznaję się, że nie do końca mi się to udało, ale nie poddaję się!). Może Wy polecicie mi jakieś sprawdzone ćwiczenia, wyzwania? 




4 sty 2015

Nowy Rok i co dalej...?

Czas świąteczno-noworoczny już powoli zostaje zastąpiony zwykłą rutyną dnia (noo, może tak definitywnie dopiero po wtorkowym dniu :P). Nowy Rok został hucznie przywitany, solidnie oblany (kac już pewnie wyleczony), więc teraz najwyższa pora zabrać się za realizację postanowień noworocznych! Pisząc ten post przyszło mi na myśl, że pewnie za późno już na takie tematy, ale co tam.
Tak wracając do tematu świąt, to czy Was też tak macie, że im jesteście starsi, tym mniej czujecie atmosferę Bożego Narodzenia? Kiedyś słuchając opowiadań dorosłych,  o tym, że urok świąt mija, im człowiek bardziej dorasta, totalnie w to nie wierzyłam. Hmm, ale chyba coś w tym jest, a może to tylko kwestia nastawienia? W każdym razie jedno z moich postanowień na nadchodzący rok brzmi...o wiele bardziej cieszyć się świętami! :) A jak Wy spędziliście Boże Narodzenie?

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie właśnie postanowieniom noworocznych. Jest to dla mnie ważna lista rzeczy, które chce zrealizować, ale jednocześnie idzie mi to bardzoo opornie. I chyba największa ironia polega na tym, że co roku moim najważniejszym postanowieniem noworocznym jest... właśnie dotrzymać wszystkich postanowień. Ehh no dobra, chociaż połowy :P
Tradycyjnie na mojej liście pojawiły się takie rzeczy jak: regularne podlewanie kwiatów (takk, mam z tym dużyy problem!), pozbycie się kilku zbędnych kilogramów (ktoś chętny?), uczestniczyć w większej ilości koncertów, organizować mnóstwo świetnych wypadów ze znajomymi. To już taki standard, praktycznie co roku pojawiający się na mojej liście noworocznej. I co roku z dumą dochodzę do wniosków, że coraz więcej rzeczy udaje mi się zrealizować (oby tak dalej!!!).


Skąd ja to znam :P

Oczywiście, oprócz bardzo popularnych postanowień, znalazły się także inne, które bardziej wymagające mojej silnej woli i samodyscypliny. Mam nadzieję, że w tym roku (z racji tego, że jestem o rok starsza :P), zrealizuję wszystkie swoje plany. Na mojej liście znalazły się również rzeczy związane z prowadzeniem bloga. W głowie mam już nowe pomysły i nie pozostaje mi nic innego jak zacząć ich realizację :)

A tego życzę Wam wszystkim!


A jakie Wy macie postanowienie noworoczne? Koniecznie podzielcie się ze swoimi patentami jak wytrwać w tych postanowieniach do końca roku :)

1 lis 2014

Symbol kobiecości, czyli jak zadbać o włosy...

Dla każdej kobiety (noo, prawie każdej, zdarzają się wyjątki, w co mnie jest trudno uwierzyć, ale, jednak :)) włosy są jednym z symboli kobiecego  piękna. Dlatego też od niepamiętnych lat kobiece włosy (w sumie nie tylko kobiece..) przechodzą przeróżne metamorfozy. Poczynając od efektu pofalowanych, prostowania, zapuszczania, skracania aż do różnego typu farbowania. Która z nas nie marzyła o ślicznych, lśniących włosach, które wyglądają na zdrowe i zadbane? Od bardzo dawna marzyły mi się włosy długie, kręcone <3 Ale cóż, nie zawsze dostajemy to, co chcemy.  Jako mała dziewczynka miałam "mysie" włosy (i nie chodzi mi tutaj o kolor :)). Były cienkie, łamliwe, przesuszone.. W czasach gimnazjalnych moje włosy sięgały dużooo za ramiona. Noo powiedzmy, że były falowane, ale niestety zniszczone. Toteż musiałam się ich pozbyć i od paru lat moja fryzura sięga ramion. Co nie zmienia faktu, że cały czas marzą mi się długieee włosy i małymi kroczkami realizuję to marzenie :) No dobra, koniec o moich włosach. Przejdźmy o konkretów :P


Każdy człowiek ma na głowie ok. 100 tysięcy mieszków włosowych. Z pojedynczego mieszka w ciągu całego życia wyrosnąć może ok. 20 włosów. Jak się okazuje ilość włosów zależy od naturalnego koloru. Blondynki posiadają ok 140 tysięcy włosów, które są najdelikatniejsze i najcieńsze, Brunetki posiadają ok. 108 tysięcy, natomiast ludzie o rudym kolorze włosów posiadają ich tylko 90 tysięcy, jednak są one dosyć grube :) Pojedynczy włos dorosłego człowieka, który nie jest podcinany może osiągnąć długość ok 1 metra, jednak jak to w życiu bywa są wyjątki. Ciekawy jest fakt, że znane są przypadki, kiedy włosy osiągały długość nawet 5 metrów!! :O


Planowałam napisać krótki, treściwy post o tym jak zadbać o włosy, ale okazało się to niezbyt łatwym zadaniem, ponieważ jest tyle informacji, pomysłów, sprawdzonych sposobów, że zanudziłabym Was pisząc o tym wszystkim na raz. Więc postanowiłam "podzielić" temat o włosach na kilka wpisów :)

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie elektryzowaniu się włosów. To jest moja zmora! Szczególnie teraz, kiedy sezon na noszenie czapek powoli się zaczyna.

Problem elektryzacji pojawia się z dwóch powodów:

-włosy są przesuszone z tendencją do łamania. Szczególnie zimną, kiedy przebywamy w klimatyzowanych pomieszczeniach.

- czapki, które nosimy wykonane są z materiału, który oddaje dodatnie jony. Z racji tego, że nasze włosy również naelektryzowane są takimi samymi jonami, odpychają się.


Oto kilka sposobów, żeby uniknąć elektryzacji:

- stosuj odżywki, które przeznaczone są do włosów suchych. Najlepiej, jeśli po umyciu nałożysz na końcówki kosmyków odżywkę (ale tylko końcówki, nie nakładaj odżywki od nasady włosów!), a następnie przykryjesz włosy foliowym czepkiem, a na to ręcznik. Pozostaw włosy w takim stanie przez około 30 minut a następnie spłucz. Twoje włosy będę nawilżone, co zmniejszy efekt elektryzowania się.

-pod koniec mycia głowy, opłucz włosy chłodną wodą, wymieszaną z kilkoma kroplami soku z cytryny bądź octu.

-również domowymi sposobami możesz przygotować odżywki nawilżające. Należy wymieszać kilka łyżeczek oliwy z oliwek z dwoma żółtkami. Tak przygotowaną maseczkę należy pozostawić na jakiś czas na głowie, następnie spłukać. Ja osobiście nigdy nie próbowałam czegoś takiego, ale wszystko przede mną. Czy ktoś z Was ma doświadczenie z takimi domowymi maseczkami?

- olejek kokosowy! To jest mój patent na suche włosy. Od jakiegoś czasu codziennie nakładam na końcówki olejek kokosowy, po upływie czasu, po prostu myje włosy szamponem, który przeznaczony jest do włosów przesuszonych. Już widzę efekty, włosy mniej się elektryzują, są delikatne, miękkie w dotyku. Olejek kokosowy to idealny kosmetyk, który pomaga nie tylko na włosy :)

- warto, żeby czapkę lub inne nakrycie głowy wypłukać w płynie do płukania tkanin. Wtedy po zdjęciu czapki Twoje włosy nie będę "rozchodzić" się na wszystkie strony świata.


Ooo, ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że ten wpis będzie Wam pomocny i poradzicie sobie z problemem elektryzujących się włosów. A może Wy macie inne, sprawdzone patenty? Co polecacie? :)

Przy okazji, chciałabym zaprosić Was na mój Instagram :)