26 lis 2013

Świat książek- Jodi Picoult.

Na swoim blogu chciałam zamieścić cykl recenzji o książkach, które mnie zaciekawiły, zszokowały bądź też szczególnie utkwiły w mojej pamięci. Takową książką jest właśnie "Bez mojej zgody" autorstwa Jodi Picoult. Choć każda powieść tej autorki, którą miałam okazję przeczytać zachwyciła mnie, to własnie ta była wyjątkowa. "Bez mojej zgody" od samego początku "wciąga" czytelnika w życie (i to wcale niesielankowe) bohaterów. Z każdą przeczytaną stroną, chce się coraz więcej, więcej.


"Anna została poczęta, by zostać dawczynią szpiku dla swej siostry, Kate. Nigdy nie kwestionowała tej roli, choć musi żyć tak, jakby była ciężko chora. Ma dopiero trzynaście lat, a już przeszła niezliczone zabiegi operacyjne, by jej starsza siostra miała szansę wyleczyć się z białaczki. Jak większość nastolatków, Anna zastanawia się, kim jest; inaczej jednak niż przeciętna nastolatka ma poukładane życie: istnieje właściwie wyłącznie jako dopełnienie siostry. Dlatego podejmuje decyzję, która zagrozi jej rodzinie i prawdopodobnie będzie mieć fatalne konsekwencje dla Kate.Powieść Picoult stawia wiele ważnych pytań. Co to znaczy być dobrym rodzicem, dobrą siostrą, dobrym człowiekiem? Czy rzeczywiście można robić wszystko, by ratować życie jednego dziecka, kosztem drugiego? Czy należy podążać za głosem serca, czy raczej pozwolić kierować sobą innym? "

Kadr z filmu pt. "Bez mojej zgody".

Czytając już sam opis możemy wyobrazić sobie ogrom tragedii, która dotknęła rodzinę. Książka pisana jest oczyma poszczególnych bohaterów. Tę samą historię czytamy więc z punktu widzenia Anny, Kate i pozostałych członków rodzinny oraz ich przyjaciół. Uważam, że Jodi Picoult poruszyła bardzo ważny temat, który pozwala nam- odbiorcom na własne przemyślenia. Zadajemy sobie pytania, jak my postąpilibyśmy w danej sytuacji.
Na podstawie książki, nakręcony został film o takim samym tytule. Choć kończy się zupełnie inaczej niż powieść (zakończenie bardzo mnie zaskoczyło), to i tak uważam, że godny jest polecenia. 
Już nie pamiętam, kiedy tak bardzo wzruszyłam się czytając książkę. Ta z pewnością na długo zapadnie mi w pamięci. Ma nadzieję, że Wam również. :)
Polecam wszystkim.

Kadr z filmu "Bez mojej zgody".

Czy Wy czytałyście książkę "Bez mojej zgody"? Miałyście styczność z powieściami Jodi Picoult?

10 lis 2013

Mój idealny puder- czyli kilka słów o moim ostatnim odkryciu. :)

Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią na temat mojego pudru matującego. Ostatnio w moje ręce trafił puder firmy Manhattan- Soft Mat Loose Powder. 


 Jak zawsze dziwnym zbiegiem okoliczności najlepsze kosmetyki trafiają do mnie przypadkowo. Tak samo było tym razem, a to wszystko dzięki mojej przyjaciółce. ;) Ale przejdźmy do konkretów. Otóż jeśli chodzi o puder, to zawsze byłam wymagającą osobą. Jak dla mnie powinien mieć naturalny odcień, dawać wrażenie "lekkości" na twarzy, ale przede wszystkim powinien dobrze i długotrwale matować. Jednym słowem zadaniem pudru jest idealne wykończenie całego makijażu (tak, wiem, pewnie każda z Was o tym wie.. :P). Soft Mat Loose Powder jest właśnie takim pudrem. Mam mieszaną cerę, dlatego moja strefa T potrzebuje dobrego krycia. Zamknięty jest w estetycznym pudełku, które spokojnie można włożyć do torby (co jest bardzo przydatne ;)) bez obaw, że wysypie się zawartość opakowania. Jest bardzo drobno mielony, a dzięki średnim oczkom nie wysypuje się go ani za dużo, ani za mało. Puder nie wysusza skóry i jest bardzo wydajny (używam od miesiąca, kilka razy dziennie i nie zużyłam jeszcze połowy 20 g opakowania). Jedynym mankamentem jest gąbka, która dodana jest do pudru. Ja po prostu nie używam takich gąbek, zdecydowanie wolę pędzel, którym mogę nałożyć wszystko równomiernie. Jestem zachwycona tym kosmetykiem. Z pewnością zagości w mojej kosmetyczce na dłużej.



A Wy jakiego używacie pudru? Miałyście kiedyś styczność z pudrem bądź kosmetykami firmy Manhattan?