1 lis 2014

Symbol kobiecości, czyli jak zadbać o włosy...

Dla każdej kobiety (noo, prawie każdej, zdarzają się wyjątki, w co mnie jest trudno uwierzyć, ale, jednak :)) włosy są jednym z symboli kobiecego  piękna. Dlatego też od niepamiętnych lat kobiece włosy (w sumie nie tylko kobiece..) przechodzą przeróżne metamorfozy. Poczynając od efektu pofalowanych, prostowania, zapuszczania, skracania aż do różnego typu farbowania. Która z nas nie marzyła o ślicznych, lśniących włosach, które wyglądają na zdrowe i zadbane? Od bardzo dawna marzyły mi się włosy długie, kręcone <3 Ale cóż, nie zawsze dostajemy to, co chcemy.  Jako mała dziewczynka miałam "mysie" włosy (i nie chodzi mi tutaj o kolor :)). Były cienkie, łamliwe, przesuszone.. W czasach gimnazjalnych moje włosy sięgały dużooo za ramiona. Noo powiedzmy, że były falowane, ale niestety zniszczone. Toteż musiałam się ich pozbyć i od paru lat moja fryzura sięga ramion. Co nie zmienia faktu, że cały czas marzą mi się długieee włosy i małymi kroczkami realizuję to marzenie :) No dobra, koniec o moich włosach. Przejdźmy o konkretów :P


Każdy człowiek ma na głowie ok. 100 tysięcy mieszków włosowych. Z pojedynczego mieszka w ciągu całego życia wyrosnąć może ok. 20 włosów. Jak się okazuje ilość włosów zależy od naturalnego koloru. Blondynki posiadają ok 140 tysięcy włosów, które są najdelikatniejsze i najcieńsze, Brunetki posiadają ok. 108 tysięcy, natomiast ludzie o rudym kolorze włosów posiadają ich tylko 90 tysięcy, jednak są one dosyć grube :) Pojedynczy włos dorosłego człowieka, który nie jest podcinany może osiągnąć długość ok 1 metra, jednak jak to w życiu bywa są wyjątki. Ciekawy jest fakt, że znane są przypadki, kiedy włosy osiągały długość nawet 5 metrów!! :O


Planowałam napisać krótki, treściwy post o tym jak zadbać o włosy, ale okazało się to niezbyt łatwym zadaniem, ponieważ jest tyle informacji, pomysłów, sprawdzonych sposobów, że zanudziłabym Was pisząc o tym wszystkim na raz. Więc postanowiłam "podzielić" temat o włosach na kilka wpisów :)

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie elektryzowaniu się włosów. To jest moja zmora! Szczególnie teraz, kiedy sezon na noszenie czapek powoli się zaczyna.

Problem elektryzacji pojawia się z dwóch powodów:

-włosy są przesuszone z tendencją do łamania. Szczególnie zimną, kiedy przebywamy w klimatyzowanych pomieszczeniach.

- czapki, które nosimy wykonane są z materiału, który oddaje dodatnie jony. Z racji tego, że nasze włosy również naelektryzowane są takimi samymi jonami, odpychają się.


Oto kilka sposobów, żeby uniknąć elektryzacji:

- stosuj odżywki, które przeznaczone są do włosów suchych. Najlepiej, jeśli po umyciu nałożysz na końcówki kosmyków odżywkę (ale tylko końcówki, nie nakładaj odżywki od nasady włosów!), a następnie przykryjesz włosy foliowym czepkiem, a na to ręcznik. Pozostaw włosy w takim stanie przez około 30 minut a następnie spłucz. Twoje włosy będę nawilżone, co zmniejszy efekt elektryzowania się.

-pod koniec mycia głowy, opłucz włosy chłodną wodą, wymieszaną z kilkoma kroplami soku z cytryny bądź octu.

-również domowymi sposobami możesz przygotować odżywki nawilżające. Należy wymieszać kilka łyżeczek oliwy z oliwek z dwoma żółtkami. Tak przygotowaną maseczkę należy pozostawić na jakiś czas na głowie, następnie spłukać. Ja osobiście nigdy nie próbowałam czegoś takiego, ale wszystko przede mną. Czy ktoś z Was ma doświadczenie z takimi domowymi maseczkami?

- olejek kokosowy! To jest mój patent na suche włosy. Od jakiegoś czasu codziennie nakładam na końcówki olejek kokosowy, po upływie czasu, po prostu myje włosy szamponem, który przeznaczony jest do włosów przesuszonych. Już widzę efekty, włosy mniej się elektryzują, są delikatne, miękkie w dotyku. Olejek kokosowy to idealny kosmetyk, który pomaga nie tylko na włosy :)

- warto, żeby czapkę lub inne nakrycie głowy wypłukać w płynie do płukania tkanin. Wtedy po zdjęciu czapki Twoje włosy nie będę "rozchodzić" się na wszystkie strony świata.


Ooo, ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że ten wpis będzie Wam pomocny i poradzicie sobie z problemem elektryzujących się włosów. A może Wy macie inne, sprawdzone patenty? Co polecacie? :)

Przy okazji, chciałabym zaprosić Was na mój Instagram :)







13 komentarzy:

  1. Ciekawy post, przeczytałam jednym tchem :) Olejku kokosowego także używam na końcówki włosów, rewelacyjne efekty. A poleciła mi go moja przyjaciółka, wcześniej stosowałam tylko na twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatny post :) Ja olejku kokosowego nie używam, bo sprawia, że moje włosy są jeszcze bardziej niesforne. Zamiast niego używam odżywek bez spłukiwania :)
    matrelsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post !
    Pozdrawiamy ! :)

    http://foreverrsisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy post!
    jeśli możesz to poklikaj w kliki w poście u mnie! :)
    http://panmalofel.blogspot.com/2014/11/autumn-outfit-fuck-sweatshirt.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno skorzystam z Twoim rad. Szczególnie mam zamiar wypłukać w płynie jedną z moich ulubionych czapek, bo właśnie mam wrażenie, że to od niej moje włosy zaczęły się elektryzować, a wcześniej nie miałam z tym problemu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rady są jak najbardziej przydatne :D
    blog ->klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog !!
    Pozdrawiamy :)

    http://foreverrsisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. ja używam tylko szamponu i olejku arganowego i moje włosy wyglądają naprawdę nieźle :)

    zapraszamm ♥
    http://madeline-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. ale ja marzę o długich włosach.. może kiedyś się spełni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I come on your website by google search. I think I got the best website by search engine. I what to know that how you do so much nice work on this blog please share some blogging secret for me so I can do better blogging for my blog http://guruofmovie.com

    OdpowiedzUsuń
  11. A nie przypadkiem symbol męskości? :-P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy post. O olejku kokosowym słyszałam sporo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń